Fotowoltaika dla firm – albo jak nie splajtować

Najprostszy sposób by obniżyć  rachunki za energię to  zmniejszenie ilość energii pobieranej z sieci i  zastąpienie  jej części energią wytworzoną przez siebie – czyli darmową. Na dole strony podajemy przykładowe oferty leasingowe, dzięki czemu można osiągnąć ten cel bez wykładania na starcie własnych pieniędzy.

Im drożej za prąd  płacimy, tym korzyść będzie większa. Jaka dokładnie? – to  zależy od specyfiki działalności. Od tego, czy gro energii zużywamy w biały dzień, ile dni w  tygodniu pracujemy –  oraz od tego, czy zainstalujemy sobie magazyn energii. 

Hotel FALKO RUMIA – instalacja 75 kWp z magazynem energii.

Jeśli nasza firma płaci za 1MWh – wraz z przesyłem – powiedzmy 2500 zł, to oznacza, że każda megawatogodzina z naszej instalacji – spożytkowana na miejscu zaoszczędzi nam jakieś 2300 zł na rachunku.  Jeśli będziemy musieli sprzedaż ją do sieci (bo została wyprodukowana gdy firma była nieczynna), zaoszczędzimy średnio już tylko ok. 1200 zł – ale to i tak całkiem nieźle, zważywszy, że dostaliśmy ją za darmo.  Zresztą, już niedługo cenę 2500 zł będziemy wspominać z rozrzewnieniem.

Z magazynem energii można sprzedawać jej nadwyżki w godzinach, gdy cena jest najwyższa. (Często bywa tak, że około południa otrzymamy np. zero zł  za jedną kilowatogodzinę  a pomiędzy 19.00 a 21.00 – 2 zł za tę samą kilowatogodzinę. I to wcale nie jest rekordowa cena.). Ceny godzinowe energii elektrycznej można sprawdzić tutaj

Kwoty ze sprzedaży energii przeznaczane są na pokrycie kosztów jej zakupu (ale bez kosztów przesyłu – te musimy pokryć z własnej kieszeni!)  w czasie, gdy nie ma słońca. Jeśli jeszcze pozostaną  finansowe nadwyżki, po roku są zwracane na Twoje konto bankowe (ale tylko do 30% wartości energii pobranej z sieci).

Ceny prądu obowiązujące od 2025 roku – zwłaszcza dla firm – powodują, że taka przykładowa instalacja on-grid (czyli połączona z siecią publiczną) zwróci się – w najgorszym scenariuszu – w ciągu maksimum  4  lat – i to bez żadnych dotacji.    Bez wykładania na starcie pieniędzy – np. w leasingu – ten czas wydłuży się do sześciu  lat.  Najgorszy scenariusz, to praca od poniedziałku do piątku tylko przez osiem godzin dziennie.

Z kolei w najlepszym przypadku, gdy całość wyprodukowanej energii zużywasz sam (i to również w dni ustawowo wolne od pracy, czyli np. w hotelu czy restauracji)zwrot z inwestycji nastąpi już po około roku. Tak, to nie pomyłka. Możesz to bez problemu sprawdzić: 

Zsumuj roczne koszty energii (wraz z przesyłem!) i podziel je przez ilość pobranych kilowatogodzin. Otrzymaną wartość pomnóż razy 50 000 kWh, które rocznie wyprodukuje instalacja 50 kwp. Wynik pomnóż jeszcze razy 0,8 (aby uwzględnić  koszty stałe). Tyle rocznie zaoszczędzisz. Oczywiście, wynik będzie prawdziwy tylko wówczas, gdy zużyjesz CAŁĄ produkcję na miejscu. Pamiętaj, że latem w słoneczne dni  taka instalacja będzie produkowała  co najmniej 200 kWh dziennie.

Najprościej  zamontować własną instalację fotowoltaiczną.  Na dachu, na gruncie albo na ścianie. To bardzo dobry pomysł, zamontowaliśmy w ten sposób panele u siebie, na budynku fundacji.

Panele fotowoltaiczne mają dzisiaj   30 lat gwarancji – na co najmniej 80% pierwotnej wydajności. Jednocześnie  nigdy w historii nie były tak tanie, jak dzisiaj. To samo dotyczy magazynów energii.  Na instalację, która wyprodukuje rocznie do 50 megawatogodzin  energii elektrycznej nie potrzebujemy absolutnie żadnych zezwoleń, a jednocześnie nadmiar energii możemy sprzedać do sieci. Ba, jeśli mamy w firmie więcej liczników energii, do każdego możemy podłączyć po jednej takiej instalacji.

W ten sposób rachunki znacząco spadną. Nie uciekniemy niestety od opłat abonamentowych, przesyłowych stałych, akcyzy itd.

Cena poniżej 100 000 zł za instalację może nieco wzrosnąć gdy masz dach płaski (o jakieś 8%) albo chcesz zamontować ją jako wolnostojącą na gruncie – wówczas będzie droższa nawet o 15%. Dalej to jednak złoty interes.

50 kWh to rzecz jasna tylko przykład – jeśli masz mniejsze zużycie, możesz zainstalować odpowiednio mniejszą (i tańszą) fotowoltaikę. Mechanizm wyliczania opłacalności będzie ten sam.

Na instalację 50 kWp dzisiaj trzeba wydać mniej, niż 100.000 zł – w zamian otrzymujemy źródło darmowego prądu, które jeszcze w 2055 roku będzie generować co najmniej 40.000 kWh energii rocznie. Po ile wtedy będzie energia?

Najbezpieczniej jest oczywiście zainwestować w magazyn energii i inwerter hybrydowy – pozwalający na korzystanie z własnej energii np. w nocy oraz wykorzystywanie słońca, które świeci akurat wtedy, gdy w firmie nikogo nie ma. 

Przy instalacji o której mówimy, koszt przykładowego magazynu 45 kWh z hybrydowym inwerterem to kolejne około 60 do 70 tysięcy złotych – za to wzrasta nam auto-konsumpcja co powoduje, że jeszcze mniej energii będziemy zmuszeni pobierać z sieci. No i gdy nasz dzielny rząd wpakuje nas wreszcie w jakiś armagedon, będziemy – jako jedyni na ulicy – mieć własny prąd. Zwykłe instalacje on-grid wyłączą się, gdy tylko zaniknie napięcie w sieci.

Oczywiście, możemy wykonać również większe farmy; od niedawna instalacje  do 150 kWp nie wymagają już pozwolenia na budowę. Pociecha jest jednak niewielka bo i tak trzeba mieć wypis i wyrys z Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego albo uzyskać Warunki Zabudowy – gdy nie ma takiego Planu. Potem uzyskać Warunki przyłączenia do sieci dystrybucyjnej, uzgodnić dokumentację wykonawczą, telemechaniki i automatyki, instrukcję Współpracy Ruchowej, przeprowadzić odbiory,  zrobić Wpis do Rejestru Małych Wytwórców prowadzony przez Urząd Regulacji Energetyki….

Ogólnie droga przez mękę.

Z kolei instalacje fotowoltaiczne powyżej 150 kWp to już konieczność uzyskania pozwolenia na budowę, uzgodnień projektu z Operatorem Sieci Dystrybucyjnej i stworzenia kilogramów papieru niezbędnych do uzyskania poszczególnych  decyzji – m.in. o uwarunkowaniach środowiskowych. 

Ogólnie rzecz biorąc, trudności stwarzane przez urzędników dla instalacji powyżej 50 kWp rosną z kwadratem mocy instalacji. Dlatego sugerujemy by najpierw rozważyć instalację – jedną lub więcej – o tej (50 kWp) lub mniejszej mocy. Tu wystarczy wysłać zgłoszenie przyłączenia instalacji – o ile oczywiście mamy odpowiednią moc przyłączeniową i uzgodnić projekt z rzeczoznawcą ppoż. Nikogo nie musimy prosić o zgodę, warunki, wpisywać się do rejestru itd.

Takie instalacje wykonujemy  w ciągu kilku dni, dokładnie skrojone pod potrzeby klienta. Musimy tylko wiedzieć, gdzie mają być zamontowane, w jakich dniach i godzinach pracuje firma oraz ile i w jakich cenach energii zużywa. 

Instalacja na budynku OPEC Gdynia.

Mikroinstalacja dla firm to najłatwiejszy sposób na ograniczenie kosztów działalności.

  • nie wymaga pozwolenia na budowę (nawet zlokalizowana na gruncie)
  • nie wymaga koncesji na produkcję energii elektrycznej,
  • nie ma opłaty przyłączeniowej oraz kosztów montażu licznika dwukierunkowego,
  • stabilne opusty,
  • banalnie proste przyłączenie do sieci

Mała instalacja fotowoltaiczna dla firm

Trudniej jest z „małą” instalacją fotowoltaiczną dla firmy. Cudzysłów uzasadniony jest o tyle, że ten ustawowy termin obejmuje elektrownie fotowoltaiczne od 50 do 500 kWp. Czyli „mała” instalacja wyprodukuje rocznie nawet 0,5GWh (gigawatogodziny) = 500 000 kWh. Za energię, której nie zużyjemy na miejscu, zapłacą nam wg. cen RCEm. Aktualne ceny energii RCEm (rynkowa miesięczna cena energii elektrycznej) można sprawdzić tutaj.

Przykładowe (z życia wzięte) wyliczenie zużycia energii dla firmy pracującej w systemie dwuzmianowym (również w dwie soboty w miesiącu) znajduje się poniżej:

Dla zainteresowanych podajemy przykładowe wyliczenia kosztów w leasingu: